![]() |
| Menu |
| "MOJA SUWALSZCZYZNA" |
|
Kiedy kończyłem studia, zastanawiając się co dalej, nie miałem pojęcia że znajdę się tutaj. Gdyby, w tym czasie stara, cyganka wyczytała z mojej ręki iż opuszczę wielkie miasto i zamieszkam gdzieś na końcu świata, na wschód od Suwałk, z całą pewnością nie uwierzył bym jej. Jednak tak się stało...
Jeszcze przed obrona pracy magisterskiej otrzymałem propozycje pracy w Wigierskim Parku Narodowym. Dla człowieka o enigmatycznej specjalności "fitosocjolog" była to jedyna szansa pracy w zawodzie. W miesiąc po otrzymaniu dyplomu zostawiłem wszystko co znałem i rozklekotanym PKSem udałem się gdzieś na koniec świata. Zaopatrzony w kilka niezbędnych rzeczy, które zmieściły się w niewielkim plecaku, w tym w zdezelowaną Practice VLC3 znalazłem, się w Suwałkach i zamieszkałem w małej wiosce położonej na skraju lasu, wśród jezior. Wielu znajomych jak i rodzina nie mogła pojąć jak człowiek z miasta może wyjechać w takie miejsce... Patrzyli na mnie z politowaniem i pukając się w czoło mówili: "gdzie ty człowieku jedziesz, to już koniec świata, tam już nawet wrony nie dolatują". Jednak dla mnie nie był to specjalny szok cywilizacyjny. Od lat coś wyganiało mnie z Warszawy i ciągnęło na północ, na Mazury, a moim marzeniem było właśnie zamieszkać tam gdzie nie dociera zgiełk wielkich miast. Zawsze lepiej czułem się wśród lasów, pól i jezior, niż na zadymionej i zakorkowanej Marszałkowskiej. Gdy zjawiłem się w Suwałkach praktycznie nic nie wiedziałem o tym końcu świata - suwalszczyzna była dla mnie białą plamą - punktem z mapy pogody o którym wspomina się tylko z powodu silnego mrozu, podczas gdy w pozostałej części Polski jest już wiosna. Ale dzięki temu mogłem stać się odkrywcą nieznanych lądów i rozpocząć wypełnianie białych plam na mapach. Mimo iż mieszkam tu już od 1994 roku, nadal są miejsca w które jeszcze nie dotarłem, których nie widziałem i których nie udało mi się sfotografować. Przyjeżdżając tutaj, nie sądziłem nawet iż zostanę tak wiele lat. Teraz nawet nie umiem sobie wyobrazić powrotu do miasta... suwalszczyzna posiada jakąś siłę, potrafiącą rzucić urok i zatrzymać na zawsze... Gdzie kryje się ta magia? Może gdzieś wśród mrocznych, gęstych, klaustrofibicznych lasów pełnych tajemniczych jezior i strumieni? Może gdzieś w mgłach snujących się o świcie nad bagnami? Może gdzieś wśród rozgrzanych słońcem wzgórz i granatowych jezior ukrytych między pagórkami? A może to klątwa Jaćwingów zamieszkujących niegdyś te ziemie? Któż to wie... Pewne jest tylko to iż suwalszczyzna stała się moim domem - "moją suwalszczyzną"... Menu |